Prawdziwy obój od A do Z, czyli Alfabet Oboisty.

Listopad 27, 2012

Rozpoczynamy serię „Prawdziwy obój od A do Z, czyli Alfabet Oboisty”. Zainspirowany tytułem jedynej książki o tym cudownym instrumencie wydanej w Polsce, postanowiłem napisać prawdziwą wersję alfabetu oboisty. Dedykuję ją wszystkim, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej o tym instrumencie. Profesjonaliści znają wszystkie hasła z własnego życia, każde codziennie przerabiają, każde jest źródłem pozytywnych uniesień jak i frustracji.

A jak Ansatz (z niemieckiego, czyt. „anzac”) – inaczej zadęcie. Anglojęzyczni oraz Francuzi korzystają ze słowa „embouchure”. Zadęcie to zespół różnych elementów takich jak ułożenie stroika w ustach grającego oraz sposób wykorzystania różnych mięśni biorących udział w kształtowaniu słupa powietrza potrzebnego do wydobycia dźwięku. Temat rzeka. Każdy oboista ma swój własny sposób, dostosowany do budowy ciała i stylu gry. W ubiegłym wieku dało się zaobserwować, że im bardziej przenosiliśmy się geograficznie na wschód tym ułożenie stroika było bardziej prostopadle do twarzy grającego (cały instrument trzymany bardziej pod kątem prostym w stosunku do ciała), a sam stroik głębiej w ustach grającego. W dzisiejszych czasach mamy miks metod, a także rozwój świadomości dotyczący możliwości wykorzystywania różnych typów zadęcia do uzyskania różnej ekspresji. Oboiści zaanektowali zdobycze wschodu i zachodu i potrafią grać różnymi zadęciami. Przynajmniej soliści.

Zadęcie oboisty to temat przycinków i żartów ze strony różnych osób – kolegów muzyków nieoboistów, a także osób niegrających. Oboiści w wyniku „zadęcia” często miewają niezbyt przyjemną minę podczas gry. Wytrzeszcz oczu, czerwona twarz, podwinięte wargi. Jest to element, który powoduje, że obój to instrument niszowy. Dla rozpoczynających naukę gry dobra informacja – z wiekiem i zdobywaniem kondycji te objawy trochę ustępują. Może nie całkowicie, u niektórych wcale, ale u większości częściowo.

Zadęcie wymaga kondycji. Mięśnie twarzy wymagają  codziennego rozruchu, aby móc wykonywać dłuższe utwory. Codzienne ćwiczenie jest warunkiem utrzymania w dobrym stanie „aparatu gry”. Pierwsze co szwankuje w wyniku zaniedbań, to właśnie mięśnie twarzy. Ansatz. Brak kondycji najwyraźniej odzywa się w intonacji, gdyż każdy dźwięk jest dostrajany przez ułożenie mięśni twarzy. Bardzo precyzyjne ruchy wielu mięśni powodują, że braki intonacyjne instrumentu czy stroika można poprawiać. Kiedy ta kompensacja nie jest odpowiednio precyzyjna, najpiękniejszy instrument świata zamienia się w jednej chwili w najstraszliwszą broń masowego rażenia dźwiękiem. Nie ma nic gorszego od niestrojącego oboju. No, może z wyjątkiem niestrojącego oboju z brzydkim dźwiękiem.

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: