Wielki Heinz.

Październik 20, 2014

Dzięki wspomnianym w poprzednim wpisie IOM w Zielonej Górze miałem przyjemność podyskutować z Christophem Hartmannem (oboista Berliner Philharmoniker) na temat amerykańskiej i europejskiej szkoły gry na oboju. W tego typu dyskusjach uczestniczyłem, osobiście i poprzez fora internetowe, od wielu lat. Zresztą jeszcze w czasie studiów niejednokrotnie rozmawiałem na ten temat z Tytusem Wojnowiczem. Konkluzja zawsze jest ta sama: prędzej czy później rozmowa schodzi na Heinza Holligera. Nie inaczej potoczyła się rozmowa z Hartmannem.

Może już zdążyliście zauważyć, że jestem miłośnikiem amerykańskich oboistów, a może raczej amerykańskiej szkoły gry na oboju. Trochę to przewrotne, gdyż tą szkołę stworzył Francuz, a jej największymi gwiazdami aktualnie są Brazylijczyk, Rosjanin i Chińczyk. Otóż przyjechałem na IOM 2014 aby zaprezentować w skrócie cechy charakterystyczne brzmienia oboju amerykańskiego.

Pierwszy znak, że jest to niezbyt poważany temat pojawił się, kiedy to w dniu mojego wykładu Christoph przeglądał plan kursu napisany po polsku i zapytał o mój wykład. Kiedy usłyszał o czym ma być rzecz, skwitował to krótkim, acz wyraźnym dźwiękiem „pfff”. Nie byłem tym zdziwiony, sprawa oczywista (vide moje dyskusje na ten temat z różnymi oponentami). Poprowadziłem swój wykład, uczestnicy wysłuchali.

Powróciliśmy z Christophem do tematu przy okazji rautu zorganizowanego po koncercie w Filharmonii Zielonogórskiej. Usłyszałem podczas tej rozmowy wiele stwierdzeń, które uważam, że są ważne, dlatego postanowiłem je tutaj zapisać i oprawić komentarzem.

Pierwsza rzecz jaką usłyszałem to stwierdzenie, że „Amerykanie mają podstawowy problem, którym jest fiksacja na punkcie Marcela Tabuteau, a przecież on był złym oboistą”. Podczas rozmowy uznałem, że nie ma co już przekonywać osoby o tak silnie wyrobionych poglądach, zwłaszcza, że nie było warunków aby przeanalizować nagrania, opisy, etc. Niemniej kiedy usłyszałem to stwierdzenie, to powróciła do mnie echem inna wypowiedź:

Amerykański sposób gry ma swój początek w czasach, kiedy Marcel Tabuteau, francuski oboista, przeniósł się z Paryża do Stanów. Były to lata, gdy Amerykanie tworzyli potęgę orkiestrową. W Nowym Jorku od 1928 do 1936 roku działał Toscanini, a w 1930 roku zbudowano Carnegie Hall, z Europy sprowadzano wybitnych muzyków. Tabuteau zorientował się, że w klimacie amerykańskim nie działałyby stroiki francuskie, więc stworzył nową szkołę gry, wymyślił nowe stroiki i nowy sposób grania. Wszyscy znani oboiści amerykańscy wywodzą się od niego.

Wyrocznią w tym względzie jest John Mack, już na emeryturze, który był pierwszym oboistą w Cleveland i wszystko, co kiedykolwiek mówił, uchodziło za niepodważalną prawdę. Wydał płyty, na których gra sola orkiestrowe i wyjaśnia, jak to trzeba robić.

„Wyrocznia, niepodważalna prawda”. Wiecie czyja to wypowiedź? Mojego profesora – Tytusa Wojnowicza (tutaj całość). Jeśli nie wiecie, to Tytus Wojnowicz studiował u Heinza Holligera. I tutaj koło trochę się zamyka. Dwa światy stojące w opozycji, dwie różne filozofie.

Rozmowa z Hartmannem toczyła się dalej. Padły stwierdzenia dotyczące jakości dźwięku. Przypomniało mi się, że Heniz Holliger zasłynął tym, że podczas dyskusji bezpośrednich z amerykanami rzekł im, że są „tone junkies” co można przetłumaczyć, że są „dźwiękoholikami”. Riposta brzmiała: „it’s better to be a tone junkie than to have a junkie tone” (lepiej być „dźwiękoholikiem” niż mieć „śmieciodźwięk”). Moim zdaniem poziom tej dyskusji pogrąża obydwie strony. I tutaj zmierzam do sedna sprawy, ale do puenty dotrzemy dopiero za chwilę.

Kiedy powiedziałem Christophowi, że czasami Holliger brzmi w sposób trudny do zaakceptowania, odpowiedział, że Heinz zawsze brzmi wspaniale. Wspomniałem o nagraniu 12 fantazji solowych Telemanna, moim zdaniem, najbardziej dyskusyjnego brzmieniowo. Odpowiedź była taka, że przy takiej liczbie nagrań, jakie dokonał Heinz, niektóre są lepsze a niektóre gorsze. Owszem, zgadzam się, niemniej co z poprzednią wypowiedzią?

Oznajmiłem, że Holliger dosyć dziwnie potrafi brzmieć w orkiestrze. Christoph odpowiedział, że Heinz nigdy nie grał z orkiestrą. Przytoczyłem konkretną pozycję wydawniczą. Okazało się, że nie słyszał.

Do czego zmierzam. Otóż chodzi mi o poziom rozmowy. Albo dyskutujemy na poziomie jaki można nazwać dyskusją akademicką, naukową, albo jako fani dwóch różnych opcji. Bardzo cierpię z powodu braku sznytu naukowego w świecie instrumentalistów. „Kocham/nie kocham” nie doprowadzi nas nigdy do stwierdzeń otwierających nas na nowe, twórcze rozwiązania. Jeżeli pada tak poważny zarzut jakim jest stwierdzenie, że ktoś był złym muzykiem, to bardzo proszę o konkretne fakty, poparte dowodami. Proszę też o definicję tego kim jest „zły muzyk”. Trudno mi zaakceptować takie stwierdzenie w stosunku do osoby, która miała tak wspaniałą, można spokojnie rzec, legendarną karierę. Oczywiście jest też niedyskusyjna kwestia gustu, lecz są pewne niepodważalne kwestie dotyczące wykonawstwa.

Heinz Holliger jest artystą wybitnym. Jest legendą, człowiekiem – instytucją. Jego dorobek w dziedzinie obojowej to zaledwie część jego spuścizny, a już to samo jest dziełem gigantycznym, niedoścignionym. Stworzył własne obojowe uniwersum. Jest rozpoznawalny niezależnie od tego czy gra Bacha, Mozarta czy Cartera jako solista, kameralista czy członek orkiestry. Czy ta koncepcja jest lepsza od amerykańskiej? Dla wielu to właśnie Holliger jest wyrocznią, zna sposoby rozwiązania dla każdej frazy, każdego zdania muzycznego. Jest w swoim stylu bezkompromisowy i myślę, że to stąd właśnie bierze się tak ostra dyskusja pomiędzy tymi, którzy go uwielbiają, a tymi którzy uwielbiają go mniej (bo przecież trudno będąc oboistą Holligera nie uwielbiać).

Czy da się pogodzić ogień z wodą? Zakopać pęknięty stroik niezgody?

Moim zdaniem idealny oboista powinien potrafić zagrać w każdym stylu, powinien być jak aktor, który potrafi wcielić się w różne role. Powinien mieć swój styl, niemniej na tyle transparentny, żeby nie przysłaniał dzieła. No i test ostateczny – jeżeli masz swój styl, to czy potrafisz go wyłączyć? Czy potrafisz naśladować cudzy styl?

Postawa Holligera to postawa reżysera występującego na scenie – totalnego twórcy, przy którym nazwiska kompozytorów takich jak Mozart czy Bach na afiszu drukuje się mniejszym fontem. Kiedy gra koncert to się idzie na Holligera a nie na Lutosławskiego (byłem!).

Marcel Tabuteau i jego następcy to głownie muzycy orkiestrowi. Daleko im do afiszów solistycznych. Tylko koneserzy wiedzą, że np. Reiner + CSO to Ray Still. Ci muzycy nie są wymienieni indywidualnie we wkładkach do płyt. Być może to właśnie tak oburza europejskich dyskutantów, gdyż to są dwie zupełnie nieporównywalne kategorie – solista i muzyk orkiestrowy. To tak jakby porównywać Oistrakha ze skrzypkiem z drugiego pulpitu pierwszych skrzypiec jakiejś orkiestry filharmonicznej.

Jest to temat wywołujący wiele płomiennych dyskusji.

Na koniec ciekawostka. Holliger poślubił harfistkę. Ze znanych mi oboistów zrobili podobnie Stanisław Malikowski i Adam Halicki. Przypadek?

Advertisements

Ramboe

Październik 18, 2014

Mam obojowe wyrzuty sumienia. Powód jest oczywisty – publikacje na tej stronie pojawiają się z częstotliwością niższą niż zwycięstwa polskiej reprezentacji w piłkę nożną. To ewidentny znak, że nie jest dobrze. Z drugiej strony nie ma powodu, żeby każdy artykuł pojawiający się tutaj był wyłącznie czysto obojowy. Co więcej, niedawno doszedłem do wniosku, że może i warto popisać o tym i o owym zbaczając z obojowej ścieżki. Rezultat będzie następujący: czy chcecie czy nie, postanowiłem trochę popisać i to tutaj publikować.

Z zamiłowania jestem osobą angażującą się w lokalne inicjatywy. Można by rzec „społecznik”, ale bardzo nie lubię tego słowa (kojarzy mi się z PRL, Tworkami i innymi cudami). W związku z powyższym bardzo cenię sobie wszelkie osoby, które odnoszą sukcesy w działaniach organizacyjnych.Wielokrotnie w swoim życiu odczuwałem opór ludzki i administracyjny przy przeróżnych inicjatywach. Zanim przeskoczy się przez niewidzialną ścianę, wiele razy wpada się na nią z całym impetem swojego entuzjazmu. Łatwo wtedy powiedzieć sobie: „a po co mi to wszystko” i grzecznie wrócić na swoje miejsce. Jednak znajdują się co jakiś czas śmiałkowie, niepokorni, którzy nie przejmują się tymi upadkami. Wtedy okazuje się, że można. I z zewnątrz wygląda to jakby w zasadzie to było łatwe, proste i przyjemne. I że „ja też tak mógłbym, jakbym chciał”. Niestety prawda jest taka, że do tego trzeba być zawodnikiem wagi ciężkiej, społecznym komandosem.

Miałem okazję oglądać takiego Rambo (Michał – pozdrawiam!) z bliska, tego lata, kiedy to na zielonych wzgórzach zachodniej Polski odbywały się warsztaty dla instrumentalistów zwane IOM. I tutaj dla kontrastu wizja z drugiej strony lustra – jak łatwo w mieście takim jak Zielona Góra oddać się rozkosznemu lenistwu przesiadywania w ogródkach piwnych? Zamiast dzwonić po ludziach, składać podania, pisać wnioski, organizować działania PRowe, ustalać, dzwonić, mailować i biegać, jeździć, chodzić… Kto tego nie robił ten nie wie jak to smakuje.

Jako uczestnik IOM miałem poczucie, że biorę udział w projekcie elitarnym. Wszystko było zorganizowane na najwyższym poziomie. Zajęcia odbywały się zgodnie z planem, w doskonałych warunkach. Program był atrakcyjny i dobrze wyważony: kursy, wykłady, koncerty i integracja. W ten sposób powstaje na naszych oczach marka, zbudowana przez grupę entuzjastów, wypracowana na bazie własnych doświadczeń, sukcesów ale też i błędów. Zorganizowanie takiego zdarzenia nie z ramienia instytucji, takiej jak np. uczelnia, tylko na bazie własnej organizacji jest nieporównywalnie trudniejsze. Wyrazy uznania dla takich osób, którym się chce.

Przed samym wyjazdem z Zielonej Góry postanowiłem nabyć wyrób lokalnych winnic. Na poszukiwania poświęciłem dwie godziny i ostatecznie znalazłem, w restauracji znajdującej się w budynku Palmiarni, jedną butelkę za drobne 80 zł. Nigdzie indziej nie można było kupić słynnego lubuskiego wyrobu. O co chodzi? Nikt nie mógł mi wyjaśnić, coś ktoś wspomniał o regulacja unijnych, zastrzeżonych produktach regionalnych, itp. Nie wiem jaka tajemnica za tym stoi, ale w moim „normalnym” świecie, w stolicy województwa lubuskiego, na każdym rogu mogę kupić regionalne wino w niewygórowanej cenie. Inne moje spostrzeżenie było takie, że Zielona Góra wygląda na miasto bardzo wyludnione. Piękne zabytkowe kamienice, przemili bezproblemowi ludzie, fantastyczny klimat, ale ulice w letnie weekendowe wieczory były puste.

I wy wiecie czyja to robota. Tych, którym się nie chce (chociaż udają, że jest odwrotnie). Oni najgłośniej krzyczą, że zrobią ale później okazuje się, że owszem zrobią, ale tylko dla siebie. A robią tylko za wasze. No i zawsze muszą wciągnąć swoich.

Dla siebie – ze swoimi – za wasze.

Niedługo 16 listopada. Jeśli wiecie co będzie tego dnia, oprócz rocznicy urodzin Hindemitha, to mam prośbę. Zastanówcie się czy znacie jakiegoś Rambo, któremu się chce i sprawdźcie czy przypadkiem go nie ma na lokalnych listach. Nie ważne czy będzie z prawej, lewej, z góry czy z dołu. Zobaczcie, czy jest ktoś komu zależy, kto dba, kto coś zrobił i to za swoje a nie za wasze. Ktoś z kim możesz porozmawiać, kto nie ma fanpage’a na FB prowadzonego przez pseudozawodowców od PR. Tylko tacy ludzie są nam potrzebni.

P.S.: 11 listopada będzie coroczna szopka w wykonaniu władz, telewizji, policji, meneli i degeneratów. Proponuję od tego dnia włącznie nie włączać telewizora, radia, nie czytać portali informacyjnych. Wstrzemięźliwość utrzymać do 16 listopada. Potem można spuścić wodę mocno pociągając za spłuczkę.

FORZA RAMBO!

plakat 2014 oboeSzanowne koleżanki, koledzy, oboiści i klarneciści

Z wielką przyjemnościa pragnę Was serdecznie zaprosić na III Międzynarodowy Kurs Mistrzowski dla Oboistów i Klarnecistów do Zielonej Góry, odbywający się w dniach od 05 do 08 czerwca 2014 roku.
To już III edycja warsztatów, które zdobyły szeroki rozgłos w środowisku muzycznym znakomitą organizacją i poziomem artystycznym kursów.
W tym roku gościmy oboistę Berliner Philharmoniker Christopha Hartmanna oraz klarnecistę Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach Arkadiusza Adamskiego.

Gorąco wierzę, że wiedza zdobyta przez Was na III IOCM pomoże Wam uzupełnić wiedzę na temat techniki grania na instrumencie oraz pomoże Wam w rozwoju artystycznym – kilku naszym kursantom udało się wygrać przesłuchania do profesjonalnych orkiestr synfonicznych co tylko utwierdziło nas, że warto było organizować warsztaty muzyczne.

International Oboe & Clarinet Masterclasses to również możliwość spotkania najwibitniejszych artystów z całego świata a także wyjątkowe koncerty muzyki kameralnej, recitale, wykłady z zakresu psychologii motywacji.

Jesteśmy dumni z tego , że w roku 2012 miejsca na kurs zostały zajęte w ciągu 2 godzin – to ewenement w skali europejskiej! – w imieniu Stowarzyszenia Artystów ,,Zdolni do Wszystkiego” dziękuję Wam za znakomitą atmosferę jaka panowała  podczas warsztatów w Zielonej Górze  i gorąco zapraszam do udziału w III Międzynarodowym Kursie Mistrzowskim dla Oboistów i Klarnecistów.

Michał Mogiła

I Oboista Filharmonii Zielonogórskiej im.Tadeusza Bairda
Prezes Stowarzyszenia Artystów ,,Zdolni do Wszystkiego”.

PS :Formularze zgłoszeniowe na kurs zostaną zamieszczone w dniu 17 marca na stronie internetowej : www.oboemasterclasses.eu

Przypominamy o II International Oboe Masterclasses, które w tym roku odbędą się w dniach od 27-30 kwietnia 2012 roku w gmachu Filharmonii Zielonogórskiej. W tym roku IOM poprowadzi oboista Berliner Philharmoniker – Christoph Hartmann, który wystąpi również na dwóch koncertach – symfonicznym oraz kameralnym na którym wystąpi również Bartłomiej Koziak- wiolonczela oraz Wojciech Wieczorek – skrzypce (koncertmistrz Teatru w Detmold).

Więcej informacji o tym jedynym wydarzeniu w tej części Europy na stronie International Oboe Masterclasses >>>

II Koncert kameralny IOM
29 kwietnia 2012r. godz. 19
sala kameralna Filharmonii Zielonogórskiej

Christoph Hartmann – obój (Berliner Philharmoniker)
Wojciech Wieczorek- skrzypce
Krzysztof Tymendorf – altówka
Bartosz Koziak – wiolonczela

Program:

R. Fuchs – 12 Duetów op. 60 na altówkę i skrzypce
J. Halvorsen/G. F. Handel  – Passacaglia i Sarabanda na altówkę i skrzypce
W.A. Mozart – Kwartet obojowy F dur KV 370

Trio stroikowe Filharmonii Zielonogórskiej Reed Connection
Michał Mogiła – obój
Jarosław Podsiadlik – klarnet
Rafał Dołęga – fagot

PROGRAM:

L.v.Beethoven – Wariacje na temat ,,La co darem la mano”

Christoph Hartmann – oboista Berliner Philharmoniker

„Żyj swoimi marzeniami!” Tak brzmi credo Christopha Hartmanna. Oboista ten ,urodzony w Bawarii z entuzjazmem, zaangażowaniem i z przyjemnością muzykuje,biega,i jeżdzi na rowerze.Dzięki tym pasjom odnajduje inspiracje do realizacji kolejnych swych marzeń.

Rodzice wspierali i promowali jego hobby.To,że ich syn zaczął grać na oboju było dziełem przypadku a miało związek z tworzeniem klasy oboju w lokalnej szkole muzycznej.Od pierwszego kontaktu z tym instrumentem granie stało się dla Christopha pasją życia.Wkrótce wstąpił do Konserwatorium w Augsburgu do klasy Georga Fischera i potem zdał na studia do Monachium do prof Günthera Passina. Jeszcze przed ukończeniem studiów w 1991 roku został solistą w grupie obojów w Filharmonii w Stuttgarcie, ale już rok póżniej zdał do orkiestry najwyższej kategorii, do Filharmonii Berlińskiej.

Od tego czasu Christoph Hartmann z radością realizuje się muzycznie w grze orkiestrowej i kameralnej, naucza w Akademii Herberta von Karajana, jest solistą, prowadzi kursy mistrzowskie oraz poszukuje nieznanych utworów na swój instrument w wielu archiwach i bibliotekach.

Drugą pasją Christopha Hartmanna jest sport. Regularnie bierze on udział w biegach maratońskich, jest współwłaścicielem sklepu rowerowego,a nawet rozwinął swoją własną markę rowerów: ‚Pasculli’. Ta nazwa jest symbolicznym połączeniem zainteresowań Christopha, ponieważ w jednej z włoskich bibliotek odkrył on manuskrypty wirtuoza gry na oboju Antonio Pasculliego.Hartmann przyczynił się do tego,że utwory nie będą zapomniane. Płyta CD wydana w 2007 roku dla EMI pt. „Fantasia Italiana” z parafrazami operowymi Pasculliego odniosła bowiem ogromny sukces krytyki i publiczności.

Kolejna wielka pasja Christopha w tym wypadku do muzyki kameralnej zaowocowała stworzeniem w jego rodzinnym mieście małych ekskluzywnych letnich festiwali.Odbywają się one od 1999 roku w Landsbergeru. Koncepcja tworzenia muzyki na najwyższym poziomie w miłej atmosferze jest na tyle przekonująca, że w czasie tych festiwali występowało już wielu znakomitych muzyków. Co więcej, z tej współpracy rozwinął się stały zespół :”Ensamble Berlin”.Z zespołem tym podczas międzynarodowego tourne Christoph Hartmann zaprezentował swój solowy album „Bella Napoli”, który ukazał się w kwietniu 2008 roku.

Wojciech Wieczorek – skrzypce

Wojciech Wieczorek – urodził się w Jeleniej Gorze. W rodzinnym mieście uczęszczał do szkoły muzycznej I i II stopnia. Nauke gry na skrzypcach kontynuował w poznańskiej Szkole Talentów w klasie Prof. Bartosza Bryły. Studia muzyczne ukonczyl w Hochschule für Musik und Medien Hannover w klasie Prof. Krzysztofa Węgrzyna. Laureat międzynarodowych konkursów muzycznych w Polsce, Niemczech i we Włoszech. Jest założycielem Wieczorek Quartett, Dou Nuevo i członkiem wielu innych zespolow kameralnych. Wieczorek koncertowal m.in. z takimi muzykami jak Wanda Wiłkomirska, Maria Kliegel, Christoph Marks, Kathrin Rabus, Sofia Gubaidulina, Tomasz Strahl, David Geringas, Elsbeth Moser.

Jako koncertmistrz występowal na festiwalach muzycznych w Niemczech (Weikersheim, Berlin, Rheinsberg, Schleswig Holstein Musik Festival), we Wloszech(Lanciano), Anglii (Southampton), Francji (Angouleme), Grecji (Syros i Ateny ) z orkiestrami Göttinger Sinfonie Orchester, Europera, Vividus itd.

Jako solista zapraszany przez Kammerata Hamburg, Staatstheater Hildesheim, Verler Sinfonie Orchester, Filharmonia Dolnoslaska, Orkiestra kameralna Vividus Poznan, Rias Jugendorchester. Wojciech Wieczorek ma na swoim koncie nagrania radiowe, CD i telewizyjne. Obecnie pracuje jako zastępca koncertmistrza w Landestheater Detmold oraz jako docent najstarszej na świecie młodzieżowej orkiestry RIAS.

Krzysztof Tymendorf – altówka

Krzysztof Tymendorf pochodzi z rodziny o głębokich tradycjach muzycznych, jest potomkiem wybitnego polskiego kompozytora Michała Kleofasa Ogińskiego (1765-1833). W wieku siedmiu lat rozpoczął grę na skrzypcach. Obecnie jest studentem V roku w klasie altówki Prof. Ireny Albrecht oraz As. Błażeja Maliszewskiego w Akademii Muzycznej im. St. Moniuszki w Gdańsku. Doskonalił również swoje umiejętności w Wiedniu – Universitat fur Musik und darstellende Kunst Wien u Prof. Wolfganga Klosa.

Koncertował i brał udział w rozmaitych festiwalach w wielu krajach Europy. Jest współzałożycielem Balthus Quartetm oraz Duo del Gesù. Wiedzę kameralną czerpał od takich znakomitości jak m.in. Valentin Erben ( Alban Berg Quartet ), Peter Schuhmayer ( Artis Quartet ), Apollon Musagete Quartet, Quatuor Ebene, Eberhard Feltz, Averis Kuyumjian.

Współpracuje rownież z takimi orkiestrami jak Polska Filharmonia Kameralna Sopot, Elbląska Orkiestra Kameralna, Filharmonia Bałtycka, Opera Bałtycka, a jako skrzypek z Morphing Vienna Chamber Orchester. Mimo młodego wieku grał już pod batutą największych dyrygentów takich jak między innymi : Pierre Boulez, Krzysztof Penderecki, Tadeusz Strugała, jak i z wielkimi solistami : Ivry Gitlis, Kolja Blacher, Konstanty Andrzej Kulka, Łukasz Długosz, Quatuor Ebene.

Nagrywał dla wielu rozgłośni radiowych, telewizyjnych oraz pracował na planie filmowym w charakterze muzyka, podczas zdjęć do najnowszego filmu Agnieszki Holland pt. „W ciemności”.

Bartosz Koziak – wiolonczela

Bartosz Koziak jest zwycięzcą III Międzynarodowego Konkursu Wiolonczelowego  im. Witolda Lutosławskiego w 2001 r. w Warszawie, zdobywcą II-ich nagród na  konkursach w Tongyeong „Isang Yun in Memoriam” (Korea) i Kijowie im. Mikola  Lysenki, laureatem oraz zdobywcą nagrody specjalnej na konkursie Praskiej Wiosny,  zdobywcą I nagrody na XI Międzynarodowym Konkursie Współczesnej Muzyki Kameralnej w Krakowie; otrzymał także nagrody na Konkursach im. P. Czajkowskiego w Moskwie oraz ARD w Monachium.

W 2003 roku otrzymał nagrodę specjalną Fundacji Kultury Polskiej przyznaną przez  Ewę Podleś.

Występował m.in. w Konzerthaus w Berlinie, Rudolfinum w Pradze, Cité de la Musique w Paryżu, Teatro Politeama w Palermo, Studiu im. Witolda Lutosławskiego i Filharmonii Narodowej w Warszawie.

Jako solista współpracował z takimi orkiestrami jak: Filharmonia Narodowa, NOSPR, Sinfonia Varsovia, Sinfonietta Cracovia, Orchestre Philharmonique de Monte Carlo, Münchener Kammerorchester, Praska Filharmonia, Orkiestrami  Radiowymi w Warszawie i Budapeszcie pod dyrekcją Krzysztofa Pendereckiego, Jana Krenza, Antoniego Wita, Gabriela Chmury, Jacka Kaspszyka, Massimiliano Caldi.

Od 2007 gra w trio ze skrzypaczką Kają Danczowską i pianistką Justyną Danczowską.

Jest zapraszany na znane festiwale m.in. Warszawską Jesień, Young Euro Classic w Berlinie, Wielkanocny Festiwal im. L. van Beethovena, Mecklemburg Vorpommern, Musica Polonica Nova, Festiwal Muzyczny w Łańcucie, Chopin i jego Europa w Warszawie.

Ukończył z odznaczeniem „Magna cum Laude” Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie Profesora Kazimierza Michalika i Andrzeja Bauera oraz Conservatoire National Superieur de Musique de Paris w klasie Philippe’a Muller’a.

Od kilku lat jest regularnie zapraszany do udziału w projektach koncertowych Krzysztofa Pendereckiego. Brał udział w pierwszym nagraniu płytowym „Concerto grosso” pod dyrekcją Kompozytora.

Dzięki uprzejmości Kai Danczowskiej gra na XIX-wiecznej kopii instrumentu J. Guadagniniego, na którym koncertował wybitny polski wiolonczelista Dezyderiusz Danczowski.

Bartosz Koziak reprezentowany jest przez Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena.

www.bartoszkoziak.com

TRIO STROIKOWE REED CONNECTION

Trio d’anches REED CONNECTION to wspólna inicjatywa solistów Filharmonii Zielonogorskiej im. Tadeusza Bairda. Główną ideą powstania zespołu jest chęć wspólnego muzykowania oraz promocja muzyki polskiej i światowej.Jako muzycy grajacy w orkiestrach oraz biorący udział w innych projektach kameralnych posiadamy różnorodne doświadcznia artystyczne. Chcielibysmy zaprezentować muzykę różnych stylów i epok. Trio na obój, klarnet i fagot to jednak nie tylko muzyka w klasycznym repertuarze trio d’anches ale również kompozycje współczesne, które są dla nas najwiekszym wyzwaniem i artystycznym celem istnienia naszego ensamble.Trio d’anches REED CONNECTION to wspólna inicjatywa solistów Filharmonii Zielonogorskiej im. Tadeusza Bairda. Główną ideą powstania zespołu jest chęć wspólnego muzykowania oraz promocja muzyki polskiej i światowej.Jako muzycy grajacy w orkiestrach oraz biorący udział w innych projektach kameralnych posiadamy różnorodne doświadcznia artystyczne. Chcielibysmy zaprezentować muzykę różnych stylów i epok. Trio na obój, klarnet i fagot to jednak nie tylko muzyka w klasycznym repertuarze trio d’anches ale również kompozycje współczesne, które są dla nas najwiekszym wyzwaniem i artystycznym celem istnienia naszego ensamble.

Michał Mogiła – obój

Absolwent Akademii Muzycznej im. K. Szymanowskiego w Katowicach w klasie oboju prof.Tomasza Miczki oraz Hochschue fur Kunste oraz w klasie prof. Christiana Hommela. Uczestnik międzynarodowego kursu mistrzowskiego w Markneukirchen (prof. Ingo Goritzki), kursów kameralnych Deutsche Kammerphilharmonie Bremen oraz warsztatów operowych Junge Oper Schloss Weikersheim odbywających się pod patronatem JEUNESSES MUSICALES Deutschland. Pierwszy oboista European Ensamble For Contemporary Music Bonn oraz Junges Klangforum Mitte Europa Berlin. Współpraca z Polską Filharmonią Kameralną Sopot, Orkiestrą Akademii Beethovenowskiej, Morphing Vienna Chamber Orchestra, RIAS Jugendorchester Berlin, Pan European Philharmonia, Helios Kammerorcheter Hannover.Jeden z twórców orkiestry kamerlanej Sinfonietta Hevelius Bremen, z którą wielokrotnie występował jako solista. Brał udział w wielu ważnych festiwalach muzycznych w kraju i na świecie: Warszawska Jesień, Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena, Usedomer Musik Festival, Festspiele Mecklenburg-Vorpommern Festival, Międzynarodowy Festiwal Muzyki Kameralnej „Muzyka na Szczytach” Zakopane, Milano Musica, International Festival of the Aegean, International Oboe Masterclasses Zielona Góra.Koncertował w wielu krajach: Niemcy, Holandia, Czechy, Słowacja, Francja, Włochy, Dania, Szwajcaria, Grecja. Dyrektor artystyczny International Oboe Masterclasses in Zielona Gora. Od 2008 oboista solista Filharmonii Zielonogórskiej im. Tadeusza Bairda.

 

 

Jarosław Podsiadlik – klarnet

Urodzony w Częstochowie gdzie zadebiutował jako solista z orkiestrą Filharmonii Częstochowskiej. Absolwent Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu w klasie klarnetu prof. Mieczysława Stachury (dyplom z wyróżnieniem) oraz Konserwatorium Muzycznego w Wiedniu (prof. Roger Salander). Doktorant i wykładowca w Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Laureat wielu konkursów muzycznych w m.in.: Olsztynie, Włoszakowicach, Piotrkowie Trybunalskim, Jaworze, Wrocławiu, Pörtschach (Austria).Występował na licznych festiwalach muzycznych m.in. w Sankt Petersburgu, „Clarimania” we Wrocławiu, „Gwiazdy Promują” w Jeleniej Górze, Świdnickim Festiwalu Gitarowym, Festiwalu Muzyki Amerykańskiej we Wrocławiu oraz Idyllwild Arts Festival w Los Angeles, USA.Solista Orkiestry Filharmonii im. Tadeusza Bairda w Zielonej Górze, Morphing Vienna Chamber Orchestra w Wiedniu oraz Film Harmony Orchestra we Wrocławiu.

 

 

Rafał Dołęga – fagot

Urodzony w Zielonej Górze. Absolwent Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi w klasie fagotu prof.Krzysztofa Kamińskiego. W latach 1997-2002 odbył studia podyplomowe w Hoschschule fur Musik Essen (prof. J.H.Thomsen) oraz w Hochschule fur Musik Koln (prof.M.Reina).Współpracowal z wieloma uznanymi orkiestrami polskimi i zagranicznymi takim jak: Teatr Wielki w Łodzi, Filharmonia Łódzka, Capella Cracoviensis, Filharmonia Krakowska, Bach Collegium Munchen, New Rhein Chamber Orchester Koln, Opera Haus Krefeld, Folkwang Kammerorchester Essen, Internationale Junge Orchesterakademie, Internationale Jugen-Festspieltreffens Bayreuth Rafal Dołęga jest również uczestnikiem wielu kursów mistrzowskich i kameralnych, na których miał przyjemnośc współpracować z prof.prof.: Z. Tlatlikiem, W.Osadzinem, .J.Blankiem, D. Kolbingerem, M. Spangenbergiem, M.Romhild, F.Essmanem, D.Jensenem, prof.M.Wilkie. Był stypendystą Jeunesses Musicales Deutschland.Od 1992 r. jest solistą Filharmonii Zielonogórskiej im.T.Bairda oraz współpracuje z Klassische Philharmonie Bonn. Koncertował w wielu krajach: Dania,Austria,Włochy, Francja, Hiszpania, Niemcy, Maroko, Korea Południowa.

www.reedconnection.eu

Z wielką radością pragnę zaprosić wszystkich serdecznie na II Międzynarodowy Kurs Mistrzowski dla Oboistów, który odbędzie się Zielonej Górze w dniach od 27-30 kwietnia 2012 roku. Nasze pierwsze warsztaty odniosły wielki sukces i uświadomiły nam jak ważne i potrzebne jest spotkanie środowisk artystycznych, wymiana myśli, spostrzeżeń, chęć dalszego rozwoju zawodowego.
International Oboe Masterclasses to możliwość spotkania najwybitniejszych artystów z całego świata a także liczne koncerty, recitale, wykłady z zakresu psychologii motywacji. Tym razem zaproszenie na warsztaty przyjął Christoph Hartmann, oboista najbardziej prestiżowej orkiestry na świecie, Berliner Philharmoniker.
Dziękuję raz jeszcze serdecznie wszystkim muzykom, którzy przyczynili się do zbudowania znakomitej atmosfery panującej podczas kursów i zapraszam w imieniu swoim oraz zespolu Reed Connection na II Międzynarodowy Kurs Mistrzowski dla Oboistów do Zielonej Góry.
Michał Mogiła
Dyrektor Artystyczny IOM
Strona internetowa kursu: >>>